Aleksander.


W fotografii ślubnej oraz indywidualnej najbardziej kocham to, że często fotograf staje się, w pewnym stopniu, częścią rodziny. Do wielu moich klientów powracam wielokrotnie, z różnych okazji, spotykam się z nimi podczas ważnych wydarzeń również wśród ich najbliższych oraz przyjaciół. To największy komplement i najpiękniejsza rzecz być świadkiem tylu emocji, rosnącej miłości i radości.
Całkiem niedawno, po niecałych dwóch latach od ślubu Olki i Igora, spotkałam się z nimi ponownie, by przywitać ich maleństwo. Spędziliśmy razem cudowny poranek i aż mi się ciepło na sercu robiło, widząc tak potężną dawkę szczęścia. Czasem wydaje mi się, że do wielu zleceń podchodzę z byt emocjonalnie, ale ciężko jest inaczej, kiedy na swojej drodze spotyka się tylu fantastycznych i dobrych ludzi.
Dziękuję, że mogę być częścią Was! Wypełniajcie moje życie już do końca, bo dzięki Wam każda pasja nabiera większych rumieńców i kształtu (:


4 komentarze:

  1. Emocje są bardzo ważne. Ich nigdy za wiele. Im więcej przeżywa fotograf tym więcej jest w stanie pokazać. A o to chyba chodzi? :) Bo zapisać to czucie towarzyszących nam osób. By dać im w fotografii namiastkę tamtej chwili, piękny ubiegłych dni, aby mogli z radością w sercu wspominać. :)
    Twoje fotografie zawsze będą mnie zachwycać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście razem z emocjami pojawia się więcej serca w kadrach. To całkiem istotny element tej chemii, jaka powstaje pomiędzy "modelami" a fotografem. Mimo wszystko zawsze się cieszę, kiedy emocje udzielają się również i mnie, podczas zleceń :)
      Dziękuję Kochana!

      Usuń
  2. I takie sesje są pięknie. Jakoś nie przemawiają do mnie zdjęcia kilkudniowych maluszków ubranych w dziwne kubraczki lub zawiniętych w kokony.
    Wspaniałe !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i podzielam całą sobą! Ukochałam sobie naturalne sesje i na każdej płaszczyźnie staram się to przemycać. Czasem klienci wolą takie kokonowe/kubraczkowe, bo to już kwestia upodobań, aczkolwiek na ile da się, unikam takich przebieranek. Choćby po to, żeby klienci za kilka lat spojrzeli na fotografie i wciąż czuli ciepło na sercu, a dzieciaczek za te kilka lat nie zwymyślał ich za to, co z nim czynili za młodu ;)

      Usuń