Take me to the moon...







Zadry w sercu zasklepia goryczą łez, które niekontrolowane spływają po twarzy, według mapy jej upadków i dróg donikąd. W onieśmielających smugach światła księżyca będzie obserwować ich wędrówkę, towarzysząc im w drodze ku odrodzeniu swojej niewinności. Delikatnymi tonami nadziei wystuka rytm nowych melodii, według których zostawi naiwne ślady na drodze do harmonii swojego wszechświata, w którym jej dusza nigdy nie zazna już spokoju. Ani dziś. Ani jutro.














model: Johanna Smitz

Home of my dreams...

Dlaczego  łosie? Jedno z najczęstszych pytań, jakie kiedykolwiek otrzymałam, to "dlaczego łosie?". I jest to jedyne pytanie, na ...