Dużo świeżego powietrza, lekkości uczuć i drobnych gestów, które
rozgrzewają. To są te momenty, w których najmocniej czujesz
nieprzypadkowość swojego obecnego położenia. Jesteś tu integralną
częścią. Masz swoje zadanie do spełnienia. Masz swoje łzy do wylania.
Masz swoje dusze do przytulenia. Masz swoje marzenia do zrealizowania.
Właśnie tu. To będzie Twój rozdział. Albo cała historia. ✨
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fashion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fashion. Pokaż wszystkie posty
2019/12/22
2019/10/09
I hope you're not lonely, without me...
W miejscu, gdzie brak ciężkiego oddechu na karku, tego wypalającego do żywego. Gdzie poranki pachną wilgocią kojącej rosy, suszonej wraz ze łzami przez dotyk wstających promieni. W miejscu. gdzie Twoje dziś jest wszystkim, czego w ogóle oczekujesz od świata. Z dala od socjalnych wyścigów po szaleństwo, po miejsce na podium próżności. Z przestrzenią w głowie, z przestrzenią w sercu, z podniesionym czołem i wdzięcznością w kącikach oczu. Tylko w tym miejscu zostaw swoją duszę i pozwól jej to wszystko chłonąć. Z ulgą, kiedy świat nie zamierza się zatrzymać tylko dlatego, że z niego wysiadłaś, bez kociej mordy pozwalając Ci odsunąć się tam, gdzie najlepiej. Tam, gdzie najbezpieczniej. Tam, gdzie budujesz na nowo swój świat.
2019/07/24
2017/10/25
Walk with me.
Twoja głowa ląduje na małym końcu świata, wśród fiordów rozpościerających się po całej szerokości krajobrazu. Fiordów, za którymi, wedle ogłoszenia, zachodzi gorące słońce. Wierzymy im, że tam jest, bo choć dla wielu to było oczywiste, nie do końca przygotowaliśmy się na to, że w Bergen i okolicach pada przez 98% roku. Mała miejscowość wyjęta prosto ze skandynawskich kryminałów, pełna siąpiącego deszczu, głębokiej jesieni już na początku września, nonszalanckich owiec i kutrów poławiających ryby całodobowo, podkreślających lokalny styl życia w tej całej pocztówce. Wszechobecny spokój, niemal kompletne odcięcie od świata, od sieci, spacery po zaledwie małym, absolutnie mokrym skrawku wyspy oraz iście skandynawsko-marynarski domek, czerwony na zewnątrz, niebieskobiały w środku, proszący aż o utwory naszego Krzysia Krawczyka w tle, co to chciał mieć tatuaże. Wyjątkowy wypad, podczas którego niezwykle dużo rzeczy działo się nam na przekór, od technicznych rzeczy po pogodę. Nie mieliśmy innego wyjścia, jak tchnąć w ten pobyt sporą dawkę miłości, łapania momentów oraz z pasją obracania na korzyść wszystkiego, co chciało mi wyciskać z bezradności łzy. Magia dzieje się, kiedy pracujesz z ludźmi, którzy czują dokładnie to co Ty. I absolutnie nic nie jest w stanie tego zepsuć. Nawet jeśli nie wszystkie Twoje oczekiwania są do zrealizowania, zrób w swojej głowie miejsce na spontaniczny plan be, a nawet ce. Możesz się miło zaskoczyć.
2017/09/25
Let's swallow the moon and the starts.. for Tyszert
Kolorowy szelest w ostatnich błyskach letniego słońca obudził do życia
te komórki naszego ciała, odpowiedzialne za więcej ciepła. Idzie nasza
ulubiona pora roku, pełna wełnianego koca, olbrzymich kubków
wypełnionych gorącą kawą, na zmianę z herbatą, pełna splotu naszych
dłoni i nieskończonych historii, jeszcze pod gołym niebem. To nie koniec
przygód na ten rok. To dopiero ich początek...
2017/09/19
So summer! for Tyszert
Choć w końcu nastała upragniona jesień, z chęcią przenoszę się wstecz do (jeszcze) wakacyjnych sesji, na których publikację nie było czasu. Dłubiąc w bardzo jesiennym materiale dla Tyszerta, na osłodę dla tych, którym nie w smak jesienne powiewy, trochę promieni prosto znad naszego ukochanego morza, w akompaniamencie tyszertowych, letnich odzień. A wraz z tym wszystkim przepiękna Madzia Winiarek :)
2017/07/16
Here comes the sun for Tyszert
Staram się dbać o równowagę pomiędzy pracą, a czasem dla siebie i najbliższych, aby na bieżąco odświeżać głowę przed kolejnymi falami nowego i intensywnego. Taka higiena pracy, o którą ciągle podszczypuje mnie mój mąż, w tym roku wychodzi mi nieco lepiej, w mojej walce z pracoholizmem i niewykrytym adhd. Niestety nie można mieć wszystkiego, zatem moja internetowa obecność bywa gdzieś na kolejnym planie i chyba już nigdy nie dotrzymam temu kroku. Jednak taki styl życia zdecydowanie bardziej do mnie przemawia i mój organizm bardziej go lubi, zatem freestylowo i bez drapania w głowę, że nie ogarniam swoich (i nie tylko) internetów, że nie jestem z wszystkim tu na bieżąco, a moje czynne blogowanie sprzed lat to już historia, do której nie chcę wracać, będę tutaj po prostu bywać. Choć dzięki temu, nie tylko na blogu, ale także na moich kontach społecznościowych, ilość odwiedzających drastycznie spadła, nie będę próbowała podbijać tego sztuczną i wymuszoną aktywnością, bądź napełnianiem czyiś portfeli tylko po to, żeby bywać, gdyż to wszystko to tylko numerki. Wciąż tu (na instagramie odrobinę częściej ze swoją codziennością) jestem dla Was, odwiedzających moje miejsca od wielu lat, nie zawsze mówiących o tym publicznie, jednak Wasze wiadomości mówią za siebie. Dziękuję :)
Tymczasem na miły początek nowego, wakacyjnego tygodnia, kilka kadrów z naszych ostatnich kilku sesji dla Tyszerta. Bardzo dużo ujęć spłodziliśmy w ostatnim czasie, a Tyszert nie pozwalał nam zwalniać, czarując kolejne piękne twory. Zapewniam jednak, że idzie jeszcze lepsze. Z Tyszertem zaczęliśmy romans jakiś czas temu, bardzo szybko do siebie dotarliśmy, zaczęliśmy lepiej poznawać siebie, swoje potrzeby i oto powoli dochodzimy do momentu, w którym zaczniemy dopuszczać do głosu swoje wewnętrzne potwory (te milusie, drapiące w serduszka). Będziemy jeszcze większą jednością i pozwolimy temu ściekać z wszystkiego, co stworzymy razem. Trzymajcie kciuki, a będzie na co popatrzeć! Póki co łapcie kilka ostatnich wakacyjnych kadrów! :*
modelki: Klaudia Szatanik, Gosia Suszek & Madzia Winiarek
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































































