It's the fight of our lives. [PL]

To nie nowy rok zapowiedział zmiany, choć jest dobrym pretekstem do obiecanek. Zmiany zapowiedziała Szwecja, miejsce, które drąży we mnie od dwóch lat nową duszę. Zaczyna ze mnie wychodzić. Bez zamętu, niespiesznie, drapie, łaskocze, dmucha zimnem i spokojem.
Czułam, byłam w pewnym stopniu przekonana, że przyjazd tu zmieni trochę w moim życiu. Nie spodziewałam się jednak, że zmieni tak wiele we mnie samej.

To kolejny, jeden z niewielu tak bardzo wyraźnych zakończeń jednego z ważniejszych etapów w moim życiu. Zakończyłam układać moje życie od zera. Doszłam do etapu, w którym na nowo muszę poukładać swoją duszę, swoje potwory, to, co czuję i sposób w jaki przelewam w ujęcia całą siebie. Coś najwrażliwszego, coś z czym jeszcze nie miałam do czynienia. Strach wymieszany z ekscytacją, zagubienie z niecierpliwością odkrywania nowego.

Dziękuję osobom, które mi towarzyszą, które ładują we mnie pozytywną energię, wciąż wierzą we mnie, zwłaszcza w momentach, w których mi samej tej wiary brakuje.
Dziękuję również cudownej Marcie z Veganama za wczorajszy dzień, te kilka minut na zimnym pomoście, po których z radością usiadłam do obróbki. Na nowo uczę się latać. Zaczynamy od małych kroczków.


Home of my dreams...

Dlaczego  łosie? Jedno z najczęstszych pytań, jakie kiedykolwiek otrzymałam, to "dlaczego łosie?". I jest to jedyne pytanie, na ...